sobota, 25 października 2014

Jak ci się żyje?

Z poczuciem niespełnienia Kocura wiąże się stan przewlekłego lęku.
Nie jest to zwyczajny strach, który zwykli ludzie magazynują w tkance swojego mózgu i obnoszą w przestrzeniach wspólnotowych. To nie pospolita frustracja, każąca kulić ogon i wstrzymywać się od głosu. 
Emocja Kocura to Babilońska Wieża, skonstruowana misternie z cegiełek transgresyjnych bolesnych dokonań na polu światowych syntez, synestetycznych nauk o fobiach i poczucia przynależności do warstwy nośników przeklętych idei jedności.
Wraz ze wspaniałym współodczuwaniem zdobywania nowych terytoriów, pojawia się często uczucie próżni. Próżni ideologicznej, niemożliwej do wypełnienia nawet przez tak oczywiste środki jak seks czy narkotyki.
Koteczek nie oszukuje siebie. On jest ze sobą boleśnie szczery. Do tego stopnia, że byłby w stanie oświadczyć sobie, że odchodzi od zmysłów.
Niestety zmysły, to coś, co trzyma go przy życiu jak ostra włócznia rzeczywistości.
Ostrze percepcji wymierzone z precyzją w centrum jaźni.
Rozlane wrażenia, zawiłe dyspozycje oraz kompozycja ze snów o wielkości i przenikliwej inteligencji nie pomogą wiele gdy ma się bagaż emocjonalny porównywalny do wielbłądzich saków.
Gdy agonalny świt otwiera oczy, a wspomnienie wczorajszych smakowych doznań rozdziera mózg jak strzęp tygodnika, nic nie jest proste.
Unika się zbędnych słów, nie jest wskazana medialna ekspiacja. Kocur nie okazuje litości ani przywiązania.
Jak dobry gracz na najświetniejszych arenach, zachowuje pokerową twarz. Unika zbliżeń. Nie goni za sensacją. Najczęściej ginie w anonimowym tłumie ze swoją stylizacją "na luzaka". To maska, którą ukazuje światu. Za nią kryje się ogrom. Niewysłowione bóle, zadawane przez życie ciosy, pozostawiają rany, które nie leczone ropieją.
Mały chłopiec, który został zjedzony-wyparty przez konieczność bycia skurwysynem. Taką formę nadaje mu świat. Czyżby?
Czy to nie my sami kierujemy swoim losem?
W którym momencie swego życia wybrał drogę ku światłej zgniliźnie?
Kot chciał dorównać swym umysłem, swoją przebiegłością, polotem i elokwencją największym umysłom epoki.
Ta droga doprowadziła go do świątyni sarkazmu, skażonego nienawiścią zgrupowania  samczych dusz. Stamtąd czerpie on swą niezwykłą, tajną moc. Nie chce odmieniać świata. Nie został stworzony aby się nim zachwycać. Kocur opisuje, kataloguje, analizuje, opiniuje. Jego cierpliwa praca na rzecz idei została już doceniona. I choć dzięki swemu trudnemu charakterowi ma on wielu wrogów, potrafi być człowiekiem sukcesu, majętnym i sławnym. Swego rodzaju celebrytą. 
Kobiety Kota to smutne istoty. Ich wyżarte antypsychologiczne mózgi i cierpiące cierpliwe serca są efektem działania perfekcyjnej perswazji.
Podobno jeszcze nikt nie wygrał z Kotem. Na pewno nie kobieta. Całe armie wzdychających tęsknie nimfetek krążą wokół Kota niezmiennie. Dopóki element świadomości nie przeleje się w ich umysły, ślepo wielbią jego osobę. 
Nie wiedzą wcale gdzie kieruje się ich energia, moc wszystkich dreszczy i tęsknot wysłanych ku niemu.
Ogarnięty kultem Złotego Fiuta światek pseudoartystów i dziwacznych, pokrętnych stworów pożera każdy jej skrawek.
Miejsce tęsknoty zajmuje ból, zaś uwielbienie zmienia się w nienawiść. Przekroczone zostają bariery, zabawa staje się bardziej perwersyjna.
Zawsze będę udawać, że cię kocham. Po to aby cię zniszczyć. Kochanie, nie znasz mnie i moich zdolności. Ty wiesz, że po drugiej stronie życia jest wiele niebezpiecznych zabaw. Jedną z zabawek jesteś ty. To sztuka, to prawie jawa, to pożywka dla paranoidalnej ekspresji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz