środa, 29 lipca 2015

Sen nocy letniej

Dziś śnił mi się ogromny piorun z całą mocą uderzający w studnię.
Byłam w domu, dużym domu, willi.

Studnię kojarzę z lękiem na zasadzie trochę świadomych rodzinnych zaszłości wydobytych dodatkowo pochłoniętym filmem "Ringu".

Klimat ostatnich miesięcy sprzyja odnajdywaniu spraw ukrytych, między innymi dlatego, że piszę dysertację na temat "Ogrodu rozkoszy ziemskich" Hieronimusa Boscha.

Więc wszystko, cały świat, układa mi się we wzory Świętej Geometrii. Przybiera symbolikę i trajektorie kompozycji Dzieła.

Zapadam się. Nie mam zbyt wielu snów, jednak ten był bardzo wyraźny.

Obserwuję trajektorie księżyca nad ogrodem, bywam świadkiem śmierci ptaków. Świerszcze dają co wieczór koncerty.

Coś obłędnego, coś odwiecznego każe mi pisać wiersze.

Na niebie pojawiają się burze. Różowe utkane elektrycznością niebiańskie wyładowania Mocy.

Patrząc na Niebo potrafię czasem przewidzieć gdzie będzie za chwilę jaskrawa siateczka. Przestrzeń tnąca, zabójca drzew.

Co oznacza sen? 

Tak naprawdę nie boję się wcale burzy. Ale lęk tkwi w podświadomości, która jest studnią.

Studnia.. życzeń, obfitości, można w niej utopić sny lub niewierną żonę.

Ogromne wyładowanie w mojej studni. Prosto do centrum, poprzez cembrowinę z kamieni..

Obudziłam się bez lęku. Kolejne przejście ze snu w sen.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz