piątek, 21 sierpnia 2015

Erzatz

Twoje imię kochanie
Zamiast brzmieć słodko
Jak miód
Zapachniało kalafiorem i cebulą
Słodyczy moja
Twój lęk i wstyd zmagazynowane w podskórnej tkance miasta
Straszą po nocach dzieci i jeszcze zachowane relikty: dziewice
Jeśli masz ochotę mieć wpływ
Lub trochę pozarządzać
Idź do swego kurnika
Wiem, lubisz uległe kobiety
Z przystosowanymi mózgami
O mizoginiczny głupcze!
Jedz nadal z klozetów
Uwielbiasz to przecież
Straciłam za dużo czasu na ciebie
I twój smrodliwy dworek
Otaczających półmózgów i pochlebców
Być może czekasz na Mesjasza
Być może wiesz co to miłość
Rozkładasz ją na części pierwsze
Po to, żeby zyskać kontrolę
Powiadam ci
Kto mieczem wojuje ten od przygodnej kuli ginie
Nie mam czasu na zemstę
Znudziłeś mi się
Dysonansie, desynchronie, filozoficzna pomyłko, zidiociały wstydliwy donżuanie
Chłopczyku z niższych rejonów wyższych sfer





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz